Pierwszy czerwca to dzień wyjątkowy – święto wszystkich dzieci. Tych najmniejszych i tych, którzy pewnie już dawno zapomnieli, jak to jest być dzieckiem. Poświętujmy trochę w ramach Dnia Dziecka i spróbujmy odnaleźć w sobie to wewnętrzne dziecko. A przy okazji dajmy sobie odrobinę czułości.

W codziennym biegu często zdarza nam się o czymś zapomnieć. Po przekroczeniu wyznaczonego terminu odczuwamy wyrzuty sumienia i czujemy, że kogoś zawiedliśmy. Prędzej czy później wykonujemy wszystkie zadania, ale często wypominamy sobie nasze opóźnienie czy inne momenty, przez które czujemy się źle. Prawda jest taka, że to my samych siebie znamy najlepiej i możemy być swoim najlepszym motywatorem. Jednocześnie jesteśmy świadomi swoich słabych punktów i nikt tak bardzo nas nie „dojedzie”, jak my sami siebie. Z okazji Dnia Dziecka spójrzmy na swoje zdjęcie z dzieciństwa i zastanówmy się: czy takie same rzeczy bylibyśmy skłonni powiedzieć młodszej wersji siebie? 

Czy nie zostaję w tyle?

Te słowa czytają zapewne w większości osoby studenckie. Studia to dziwny czas, kiedy z jednej strony stresujesz się egzaminami, próbujesz znaleźć termin na spotkanie ze znajomymi (i to taki, żeby każdemu podpasowało, nie lada wyczyn). Skupiony na ciągłym bieganiu i załatwianiu swoich spraw, zaraz usłyszysz o zaręczynach koleżanki. Przy okazji zastanowisz się: czy przypadkiem nie zostaję z tym wszystkim w tyle? Czy nie stoję w miejscu, kiedy życie pędzi, a razem z nim ludzie w naszym otoczeniu?

Zatrzymajmy się na moment zamiast robić sobie wyrzuty sumienia. Pierwszym krokiem do zatroszczenia się o swoje wewnętrzne dziecko może być zaakceptowanie tego, że na wszystko znajdzie się odpowiedni czas. Nie warto niczego pospieszać, tylko skupić się na sobie i swoich obowiązkach, a w tym wszystkim posłuchać swoich potrzeb. I może bardzo prostolinijnie, ale „jakoś to będzie”, a czasami przyda się ponieść chwili. Każdy z nas może z łatwością wskazać momenty z naszego życia, w których czuliśmy, że kończy nam się świat, jednak każdy z nich przetrwaliśmy. Jeszcze wiele końców przed nami, tych, przez które przejdziemy. Gdyby teraz nasze młodsze wersje miały możliwość na nas spojrzeć, z pewnością byłby dumne.

Warto czasem pomyśleć o sobie dobrze i zobaczyć, że to, o czym marzyliśmy, kiedy byliśmy młodsi, teraz już osiągnęliśmy albo zmierzamy do spełnienia tych marzeń. Bo to, co najbardziej może motywować i radować wnętrze, to nasze decyzje – pozytywne i te trochę zgubne, które mogą się obrócić w ciekawy rozwój zdarzeń. Ale żeby do tego doszło, musimy się odważyć i działać!

Jak zatroszczyć się o swoje wewnętrzne dziecko?

Mimo wielkich chęci, nie uda mi się sformułować dla Was teraz listy rzeczy do zrobienia, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Nie ma na to żadnego przepisu, ale radość może sprawi Wam zrobienie ulubionego ciasta z przepisu babci. A może wyjście na spacer lub zostanie pod kocem z ulubionym serialem czy książką? O swoje wewnętrzne dziecko najlepiej zadbamy, kiedy posłuchamy siebie i swoich potrzeb, dając przy tym sobie trochę czułości. Sami siebie znamy najlepiej, dlatego posłuchajmy swoich potrzeb, robiąc dziś coś dla siebie. A sposobów może być wiele.

– Swoje wewnętrzne dziecko pielęgnuję, uśmiechając się do świata, patrząc w niebo zamiast tylko w chodnik. Dotykając kwiatów, a nie telefonu. Śmiejąc się do siebie, tańcząc, gdy stoję na pasach, kupując lody albo małe soczki w kartonikach – opowiada Julia, studentka Wydziału Anglistyki UAM. – Mała Julka jest rozpieszczana, bo uświadomiłam sobie, że kiedyś została przez mnie zraniona, więc teraz jej to wynagradzam. Jak teraz coś ją boli, to nie zmuszam jej do wysiłku, tylko pozwalam na odpoczynek. Przytulam, kiedy jest ciężko i klepię po ramieniu. No i cały czas słucham Big Time Rush, bo 10-letnia ja nadal jest ich fanką – podsumowuje. 

Również dzięki wspominaniu wydarzeń z przeszłości. Tylko w tym też jest klucz – zwykle rozmyślamy z ogromną nostalgią. A klucz jest w tym, żeby nie żałować wydarzeń, które już się zakończyły, ale cieszyć się, że w ogóle się zdarzyły. Wdzięczność i docenianie małych momentów naszych dni z pewnością nie zmieni od razu naszego życia, ale mogą być tym małym impulsem, żeby dni miały w sobie trochę więcej słońca. Dlatego dzisiaj, z okazji Dnia Dziecka, zróbcie coś dla siebie! 

Marta Głogowska