W ramach ,,superwtorku”, czyli kulminacyjnego punktu kampanii prawyborów w kilkunastu stanach zdecydowanymi zwycięzcami w swoich partiach okazali się być obecny prezydent Joe Biden i były prezydent Donald Trump. Obaj kandydaci zdecydowanie różnią się ideowo oraz mają różny pomysł na kierunek amerykańskiej polityki.

Ustrojowy system prezydencki daje sporą sprawczość prezydentowi, z tego powodu wybory te są tak istotne i wzbudzają tyle emocji. Wybory w USA mają ogromny wpływ na losy całego świata, w tym Polski. Warto więc być z tym tematem na bieżąco.

 Jak działa system wyborczy?

Wybory w USA stanowczo różnią się od tych w Polsce, m.in. przez to, że są pośrednie. Proces wyboru kandydata rozpoczyna się od tzw. prawyborów, gdzie  głosujący wybierają osoby, które mogłyby kandydować. Następnie odbywają się zebrania wyborcze, na których ludzie dyskutują o powodach poparcia dla swojego kandydata i dzielą się na grupy. Po tym wszystkim następuje konwencja, na której jest ogłaszany oficjalny kandydat partii na prezydenta. W tym roku Donald Trump wygrał 14 z 15 rozstrzygniętych wtorkowych prawyborów Partii Republikańskiej. Biden – jak informowano pierwotnie – miał przegrać jedynie na Samoa Amerykańskim z nieznanym szerzej biznesmenem Jasonem Palmerem. Wyliczenia jednak skorygowano i ostatecznie obu kandydatom udało się pozyskać tyle samo delegatów. Zarówno Biden, jak i Trump mogą już być w zasadzie pewni nominacji swoich partii w listopadowych wyborach.

Najwięcej emocji budzą natomiast wybory powszechne. Już w listopadzie społeczeństwo USA oficjalnie wybierze swojego prezydenta, jednakże odbędzie się to za pomocą Kolegium Elektorów. Jest to konstytucyjny organ państwowy, który liczy 538 członków. Najczęściej są nimi lokalni politycy i działacze wybierani na przedwyborczych konwencjach przez partie polityczne. Każdy stan ma określoną liczbę elektorów równą sumie swoich przedstawicieli w Kongresie (Izbie Reprezentantów plus Senacie), co zależy także od liczby populacji danego stanu. Głosy elektorskie decydują o wyborze prezydenta. W dniu wyborów amerykańscy obywatele w głosowaniu powszechnym w swoich stanach oddają głos nie bezpośrednio na jednego z kandydatów na prezydenta, ale na elektorów reprezentujących Partię Demokratyczną lub Republikańską. Po podliczeniu głosów elektorzy są zobowiązani do głosowania na zwycięzcę w danym stanie. Co istotne, większość stanów w USA wybiera swoich elektorów w ramach zasady „zwycięzca bierze wszystko” – więc nawet jeśli kandydat na prezydenta wygra przewagą jedynie 1 proc. w konkretnym stanie, to i tak zgarnia głosy wszystkich elektorów.

Swing states 

W amerykańskich wyborach ogromnie istotne są tzw. ,,swing states” – są to stany, w których wygrana Demokraty lub Republikanina nie jest z góry przesądzona. Walka między kandydatami jest tam zacięta, a zwycięstwo w tych regionach często decyduje o wyniku całych wyborów prezydenckich. Kandydaci starają się skoncentrować swoje wysiłki właśnie w tych stanach, adaptując strategię do zmieniającej się sytuacji politycznej i społecznej. W ostatnich tygodniach kampanii przeznaczają znaczną część swoich budżetów na spoty wyborcze w tych kluczowych obszarach. W przeszłości do tych stanów zaliczały się na przykład Floryda, Ohio, Pensylwania, Michigan, Wisconsin, Karolina Północna, Nevada czy Iowa. Jednakże, znaczenie niektórych stanów jako ,,swingowych” może się zmieniać wraz z przemianami społecznymi, politycznymi i demograficznymi.

Według sondażu Reuter/Ipsos, 40 proc. amerykańskich wyborców deklaruje gotowość głosowania na Donalda Trumpa. Pozostali ankietowani są niezdecydowani lub skłaniają się ku innym kandydatom. W większości badań przeprowadzanych obecnie, Trump ma realną szansę na zwycięstwo. Jednak droga do listopada jest jeszcze długa, a Trump w trakcie kampanii będzie m.in. zmuszony odwiedzać sądy, gdzie musi sprostać licznym, bardzo poważnym oskarżeniom.

Co jeśli Trump wygra?

Zmiany mogą być szczególnie widoczne w obszarze polityki zagranicznej. Republikanie coraz głośniej krytykują skalę pomocy dla Ukrainy, co sugeruje, że po ewentualnym ponownym wyborze Trumpa może pojawić się presja na ograniczenie wsparcia dla tego kraju i zmuszenie go do negocjacji.

Niepokoje budzi również podejście Trumpa do NATO. Jego byli doradcy, John Bolton i gen. John Kelly, sugerują, że w drugiej kadencji Trump może próbować opuścić Sojusz. Dodatkowo, Trump podczas jednego z wystąpień wyraził pogląd, że w przypadku ponownego wyboru na prezydenta USA, Stany Zjednoczone nie będą bronić przed potencjalną agresją Rosji tych państw, które nie wydają na obronność co najmniej 2 proc. swojego PKB. Obawy co do NATO wydają się być współdzielone przez kongresmenów, którzy wprowadzili przepisy do corocznego budżetu obronnego, zabraniające opuszczenia Sojuszu bez zgody Kongresu.

Wątpliwości budzi także projekt konserwatywnego think tank – Heritage Foundation (Projekt 2025). Jest to program na pierwsze 180 dni republikańskiej administracji mający przebudować funkcjonowanie rządu federalnego. Ma to na celu umocnienie władzy Trumpa na wszystkich szczeblach. Krytycy obawiają się, że może to oznaczać koniec amerykańskich instytucji demokratycznych.

Taylor Swift zdecyduje o wyniku wyborów?

Piosenkarka jako idolka milionów ludzi ma ogromny wpływ na działania swoich fanów, co już wcześniej było wykorzystywane w aspekcie politycznym. Na początku stycznia zastępca przewodniczącego Komisji Europejskiej zwrócił się do Taylor, zachęcając ją do mobilizowania młodych ludzi do udziału w wyborach do Europarlamentu. Już wcześniej artystka apelowała do swoich fanów z USA na platformach społecznościowych, aby zarejestrowali się do głosowania. W ciągu jednego dnia zarejestrowało się 35 tysięcy młodych Amerykanów. Obecnie istnieją spekulacje, że doradcy Joe Bidena liczą na wsparcie ze strony artystki, podobnie jak miało to miejsce w 2020 roku. Możliwa pomoc piosenkarki budzi niepokój wśród zwolenników Donalda Trumpa. ,,Newsweek” próbował zbadać rzeczywisty wpływ Taylor na wynik wyborów, przeprowadzając badanie opinii publicznej. Aż 35 proc. respondentów stwierdziło, że jej otwarte poparcie dla któregoś z kandydatów mogłoby wpłynąć na ich decyzję przy urnie wyborczej. W tak niepewnych wyborach, jakie się zapowiadają w USA, każdy wpływ na osoby głosujące ma istotne znaczenie. Niektórzy komentują, iż Taylor jako artystka muzyczna nie powinna angażować się w politykę, inni zaś twierdzą, że to ważne, żeby idolka wyrażała też swoje zdanie w poważniejszych tematach.

System wyborczy w USA, obejmujący prawybory, zebrania wyborcze, konwencje, oraz głosowanie Kolegium Elektorów, jest niezwykle złożony i różni się od tego stosowanego w Polsce. Zarówno Biden, jako urzędujący prezydent, jak i Trump, jako były prezydent, posiadają silne bazy poparcia w swoich partiach. Ich sukcesy w prawyborach są wyrazem stabilności wewnętrznej partii i umiejętności mobilizacji wyborców. Rozstrzygnięcie wyborów prezydenckich będzie miało daleko idące konsekwencje, które mogą kształtować światową scenę polityczną na wiele lat do przodu.