Z dumą podają łapę, pozują do zdjęć i czekają na Wasze czułości. Już od kilkunastu lat psy rasy golden retriever jak prawdziwi wolontariusze włączają się w poznański finał WOŚP, zachęcając wszystkich do dołożenia swojej cegiełki. Jak to się stało, że te wyjątkowe czworonogi zaczęły wspierać tak szczytną inicjatywę?

Pomysł, aby psy pełniły funkcję wolontariuszy na finałach WOŚP, został zapoczątkowany na Śląsku. Prawdopodobnie pierwszy golden retriever wziął udział w kwestowaniu w Czeladzi i od tamtej pory idea ta zaczęła coraz bardziej rozprzestrzeniać się na inne miasta w Polsce.
– Spotykały się z bardzo ciepłym odbiorem, pomagały wolontariuszom zapełniać puszki, dlatego zdecydowaliśmy się zrobić to i u nas – mówi Szymon Kapela, jeden z uczestników tego przedsięwzięcia. – W Poznaniu pomysł zrodził się w grupie znajomych psiarzy, spacerujących na Cytadeli, dokładnie 15 lat temu. I tak poszło! – dodaje.

Retrievery do zadań specjalnych
Goldeny to psy pracujące, myśliwskie. Obecnie z uwagi na przyjazne usposobienie chętnie są wykorzystywane przy dogoterapii oraz w domach jako towarzysze. Jednak ich wrodzone cechy umożliwiają im doskonałe wykonywanie pracy w różnych warunkach i miejscach.
– Uwielbiają obecność człowieka i pracę z nim. Niemniej każdy pies ma cechy osobnicze i niektóre mogą się czuć w pewnych miejscach lub sytuacjach niekomfortowo – komentuje Szymon.
Warto zaznaczyć, że organizatorzy w pierwszej kolejności zawsze dbają o dobro zwierząt.
– Przygotowania do finału WOŚP trwają kilka miesięcy. Psy poznają się nawzajem, aby pracować w grupie. Obserwujemy ich zachowanie w miejscach i sytuacjach, które będą odzwierciedleniem finałowej akcji. Są na wszystko gotowe. Bywa jednak i tak, że któryś z psów się po prostu nie nadaje, wtedy z nami nie kwestuje – opowiada.


Wolontariusz z psem bardziej wiarygodny?
Jak się okazuje, reakcje na obecność goldenów są bardzo pozytywne.
– Naprawdę trudno spotkać osoby, które przechodzą obojętnie obok naszych psiaków. Lgną do nich dzieci, lgną seniorzy, po prostu wszyscy – opowiada Szymon. – Podczas finału nie brakuje pieszczot, wspólnych zdjęć, zabaw, podawania smakołyków oraz rozmów edukacyjnych. Niewątpliwie te psy mają niezwykłą moc przyciągania ludzi – dodaje.
Wolontariusze zauważają, że z biegiem lat wiele osób przekonało się do czworonogów.
– Unikają nas osoby, które po prostu boją się psów, co jest oczywiste. Choć na przestrzeni lat obserwujemy wiele sytuacji, gdzie ludzie – czy to dzieci, czy dorośli – przy naszych goldenach przełamują swoje lęki czy stereotypy, co jest bardzo wzruszające – tłumaczy.
Jak podkreśla Szymon, w akcji tej nie chodzi o zwiększenie zaufania do wolontariuszy.
– Ludzie albo rozumieją ideę WOŚP i angażują się w akcję, albo nie. Psy działają po prostu jak magnes i ludzie wrzucają nam dużo więcej, niż wrzuciliby innym wolontariuszom. Skoro do 6 puszek, bo tyle mieliśmy w zeszłym roku, wpadło 151 tysięcy złotych, to chyba mówi samo za siebie, jak działają nasze psy i czy to ma sens – podsumował.

Podczas dzisiejszego finału również nie mogło ich zabraknąć. Psich wolontariuszy spotkacie w takich poznańskich miejscach jak:
11.00 – 13.00 Stary Rynek
11.00 – 19.00 King Cross Marcelin
11.00 – 19.00 Galeria Pestka
11.00 – 20.00 przy wejściu na MTP

Dominika Kołodziejczak