Roman Polański, Woody Allen, Stuart Burton, Marcin Dubiel. Choć zestawienie tak odmiennych postaci wydaje się wręcz surrealistycznym krokiem, trzeba zauważyć, że łączy ich jedno: umiejętność podtrzymywania własnej pozycji w świecie kina, internetu, mimo, mówiąc lekko, kontrowersji. Fast fashion i jego skutek – micro-trends zajmują dna setek szaf w erze post-pandemicznej. Przez papierowe słomki pijemy napoje z plastikowych kubków. Co mówi to o dzisiejszym człowieku?

Silnie zakorzeniony w kulturze żydowskiej i chrześcijańskiej Dekalog – jak może się wydawać – już dawno przestał nas obowiązywać. Nikt nie zna pełnej definicji życia fair-play w czasach egocentryzmu, zachłanności i materialnego dobrobytu. Jednocześnie niemal każdemu towarzyszy poczucie bezsilności, gdy okazuje się, że działanie w zgodzie z powyższymi zasadami moralnymi jest praktycznie niemożliwe. Wymagałoby bowiem rezygnacji z różnego rodzaju rozrywek czy zakupów. Ostatecznie decyzje i tak podejmuje ktoś wyżej w hierarchii.

W świecie nastawionym na wielopłaszczyznową konsumpcję i możliwość zysku ponad wszelkie wartości etyczne, kiedy władzę dzierżą osoby wykazujące imperialne zapędy, trudno pozostać wiernym swoim własnym zasadom etycznym. Równocześnie coraz częściej pojawia pytanie: Dlaczego mam brać odpowiedzialność za to, na co zupełnie nie mam wpływu? 

Z jednej strony ta wizja zrzuca z ramion ciężar niesprawiedliwości: przecież rezygnacja z plastikowych słomek nie zmieni losu Ziemi. Rzeczywistymi winowajcami i tak są miliarderzy korzystający z prywatnych odrzutowców. Przyjrzyjmy się jednak tej postawie z innej perspektywy: czy to podejście nie uczy nas bierności, konformizmu, a w konsekwencji dehumanizacji?

Młodzi ludzie są coraz bardziej świadomi tego, jaka czeka nas przyszłość, jeśli wyraźnie nie postawimy granicy między tym, co złe, a tym, co dobre. Zapytałam o to studentki z Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM.

Krok pierwszy: zauważyć problem

Choć dla reprezentantów minionych pokoleń internet to kres cywilizacji, jego wszechdostępność ułatwia weryfikację niemal każdej docierającej do nas informacji. Korzystanie z niezależnych, obiektywnych źródeł daje możliwość poznania prawdy o nowo zaistniałych markach albo sylwetkach z czerwonego dywanu. Wpisawszy jedno hasło w wyszukiwarkę, dowiadujemy się wszystkiego o wszystkich i wszystkim. Co w chwili, gdy firmy cieszące się publicznym uznaniem nagle okazują się realnymi czarnymi charakterami? 

– Jestem ogromną przeciwniczką monopolu, jakie uprawiają wielkie korporacje. Nestle to największy przedsiębiorca spożywczy. Nie sprzedaje tylko produktów sygnowanych „Nestle”, ale też Mleko Nan, sporo marek wód czy Nescafe – opowiada Izabela Robakowska. 

Zauważa również, że Greenpeace krytykuje Nestle za ogromny udział w zanieczyszczeniu planety. Wykorzystują też dzieci do pracy na plantacjach kakaowca. Peter Brabeck, prezes Nestle, powiedział, że woda nie powinna być prawem człowieka, lecz towarem luksusowym. 

– Jak w takim razie mamy przeżyć, gdy prezes ogromnego przedsiębiorstwa spożywczego mówi nam, że woda powinna być sprywatyzowana? Człowiek bez jedzenia przeżyje 3 tygodnie, ale bez wody – tydzień. To był pierwszy moment, kiedy poczułam, że z elitami naprawdę jest coś nie tak – podkreśla Izabela.

Bunt, rewolucja… a może trzeźwe myślenie?

Studentki nie tłumią w sobie gniewu. Wyraźnie podkreślają, że nie rozumieją jawnej nieuczciwości wokół siebie. Nie chcą dłużej zamykać oczu na krzywdę, która rodzi się tuż obok, nie zamierzają unikać trudnych tematów, kiedy sprawa wymaga reakcji. Czy dobrym ruchem jest wzięcie przykładu z przodków i rozpoczęcie przewrotu? Czy uznają się za rewolucjonistki?

– Trudno mi uznać się w tej kwestii za buntowniczkę, nie robię nic czynnego, jedynie „głosuję portfelem” – twierdzi Agata Graczyk. 

Chociaż wydaje się to małym krokiem, to nawet taka forma sprzeciwu jest wyraźnym zaznaczeniem chęci zmiany. Pieniądze zasilają potężne korporacje, zapewniają im szansę na rozwój, ugruntowują ich pozycję. Każdy zakup nawet akcesoriów z Shein, przyczynia się do pogłębienia problemu niewolnictwa obecnego w fabrykach. 

Na językach 

Żyjemy w społeczeństwie: inicjujemy rozmowy w tramwajach, czekając aż pojazd ruszy w drogę, spotykamy się z dawnymi znajomymi między alejkami supermarketów, zasiadamy z rodziną przy jednym stole. Czy przyjaciele i bliscy popierają decyzję studentek, aby sprzeciwiać się systemowi? Czy zdarza się im usłyszeć negatywne komentarze?

– Nie rozmawiam o tym z nikim – wyznaje Michalina Musiał. 

Izabela Robakowska przyznaje zaś:

– Oczywiście, zdarza się usłyszeć krytykę, ale myślę też, że zawsze jest już lepiej, gdy choć jedna osoba świadomie nie kupuje produktów Nestle. Dla studentek to żadna strata, dla mnie – czystość sumienia.

Zdarza się jednak, że niełatwo przychodzi nam zrozumieć czyjąś odmienną postawę. Choć żyjemy w świecie różnorodności kulturowej, wolności poglądów, nie każdy temat zasługuje na próbę odnajdowania “za” i “przeciw”. Czy w przypadku moralności jest podobnie?

– Rozumiem, że ktoś może nie mieć wiedzy albo może go nie stać na zakupy gdzieś indziej niż w sieciówce. Nie rozumiem za to, jak ktoś z wiedzą i zasobami może się wciąż decydować na zakupy np. w Shein – uważa Agata Graczyk.

Moralność a upadek autorytetów

Wydarzenia minionych miesięcy z przestrzeni medialnej, takie jak Pandora Gate lub oskarżenia o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej przez Gargamela czy Krzysztofa Gonciarza pokazały, że powinniśmy z większą ostrożnością podchodzić do influencerów. 

– Dopóki dana osoba nie zainteresuje mnie na tyle, że chcę zajrzeć do jej życia, to jestem gotowa na każdy syf, jaki mogę znaleźć – stwierdza Michalina Musiał, a Izabela Robakowska dodaje, że „jeśli na kogoś wychodzą jakieś “brudy”, a ja akurat tę osobę lubiłam, to jestem zawiedziona”.

Nie żyjemy jednak według zero-jedynkowych zasad w czarno-białej rzeczywistości. W niemal każdej z sytuacji możemy szukać wyjątku, odstępstwa od założonej wcześniej normy. Czy czasem można „wyłamać się” z ustalonego postanowienia i sprzeciwić się swoim własnym zasadom?

– Myślę, że tak – mówi Michalina Musiał – z sentymentu. Jeden z ulubionych twórców dzieciństwa to „stary beton”, fatalny człowiek, ale twórczość przywołuje miłe wspomnienia z przeszłości.

Ale czy to ma… sens?

Mimo podjęcia decyzji o idealistycznym podejściu do życia niejednokrotnie zmagamy z wątpliwościami – czy decyzja ta jest słuszna? Myślimy, czy na pewno jesteśmy w stanie coś zmienić: w końcu to sprzeciw pojedynczych jednostek wobec międzynarodowych koncernów. 

– Nie mam wątpliwości, że to ma sens, ale czasami przychodzą chwile załamania, kiedy ktoś bezrefleksyjnie kupuje w Shein pomimo upomnień albo wprost mówi, że jego to wszystko nie obchodzi. Zastanawiam się w takich chwilach, kiedy coś się zmieni i czy w ogóle to nastąpi. Ale nie mam wątpliwości co do mojej osobistej decyzji. Nie mogłabym postępować jak wcześniej, bo teraz mam już większą świadomość. To nie byłoby zgodne z moją moralnością – uznaje Agata Graczyk.

Wbrew powszechnie panującej opinii o roszczeniowych, leniwych, przewrażliwionych i próżnych przedstawicielach generacji Z, okazuje się, że umysły młodego pokolenia zostały zdominowane przez sprawę wyższego dobra większości i szerzenie wiedzy o własnym wpływie na rzeczywistość jako odbiorca i konsument. Przeciwstawiają się obecnym nierównościom, tym samym walcząc z nowoczesną formą niewolnictwa okresu późnego kapitalizmu.

Zuzanna Sierleja