Trwające ponad sto lat napięte stosunki pomiędzy Palestyną a Izraelem są jednym z najdłużej trwających konfliktów na przestrzeni ostatnich wieków. Działania wojenne nie są prowadzone w sposób ciągły, jednak eskalacja walk w październiku 2023 po raz kolejny pokazała, że od zakończenia sporu oba państwa dzieli jeszcze długa droga. Jakie jest podłoże konfliktu? Czy możliwe jest jego wygaszenie? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Spór rozpoczął się pod koniec XIX wieku, kiedy to żydowski działacz polityczny Theodor Herzl w swoim manifeście postulował utworzenie niezależnego państwa żydowskiego. Siedzibą miała zostać Palestyna, która w tamtym czasie była pod władaniem Imperium Osmańskiego. Wraz z wybuchem I wojny światowej tereny te opanowali Brytyjczycy. W 1917 roku minister spraw zagranicznych, Artur Balfour wyraził przychylność brytyjskiego rządu wobec utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie. Wprawdzie w okresie międzywojennym pomysł nie został zrealizowany, jednak rozpoczęła się wtedy masowa migracja ludności żydowskiej na tamte tereny. W 1948 roku obszar został przekazany Organizacji Narodów Zjednoczonych, która przegłosowała rezolucję podziału terytorium pomiędzy Palestyńczyków a Żydów. Pomimo wygłoszenia deklaracji niepodległości państwa Izrael, ci pierwsi nie zaakceptowali tego stanu rzeczy.

Wojna izraelsko-arabska

Historyczne i religijne roszczenia Żydów do ziemi w Palestynie zostały negatywnie przyjęte przez stronę arabską, która przy wsparciu wojsk innych państw (Egipt, Transjordania, Liban, Irak, Syria, Arabia Saudyjska) wkroczyły na część kraju. Ku zaskoczeniu wszystkich, to Izrael okazał się zwycięzcą i w 1949 roku na mocy porozumienia o zawieszeniu broni z Ligą Arabską uzyskał 6 tysięcy kilometrów kwadratowych nowego terytorium. Zwiększył się też napływ ludności żydowskiej – w latach 1949-52 na terytorium Izraela przybyło ok. 680 tyś. nowych osadników. Z czasem imigracja stała się powodem napięć pośród ludności arabskiej, która organizowała zamachy na Izraelczyków. Ci w reakcji interweniowali militarnie. Kolejne spory (kryzys sueski, wojna sześciodniowa, wojna Jom Kippur) zaogniały konflikt, prowadząc w konsekwencji do powstania po stronie Palestyny w 1987 roku Hamasu – Islamskiego Ruchu Oporu.

Próba pokojowego zakończenia konfliktu

9 września 1993 po kilku miesiącach negocjacji ówczesny przywódca Palestyńczyków, Jasir Arafat poinformował rząd Izraela o uznaniu istnienia ich państwa. 13 września w Waszyngtonie podpisano porozumienie, którego skutkiem było powstanie Autonomii Palestyńskiej z własną policją i władzą. Pomimo tego nie ustąpiły napięcia wśród ludności i po zmianie władzy w Izraelu zbrojnie przejęto kontrolę nad Autonomią Palestyńską w 1997 roku. Od 2005 roku walki w Strefie Gazy oraz na Zachodnim Brzegu nasilają się co kilka miesięcy. Apogeum natarcia miało miejsce w październiku 2023, kiedy Hamas dokonał zmasowanego ataku na cele położone na terenie Izraela. 

Czy można było temu zapobiec?

Jak pokazał długi bieg konfliktu, wiele zależało od poszczególnych rządów – zarówno po stronie Izraela, jak i Palestyny. Do śmierci Jasira Arafata w 2004 roku sytuacja była pod względną kontrolą dzięki łagodzącemu konflikty przywódcy. Francuski profesor Henry Laurens, historyk świata arabskiego z College de France, w wypowiedzi dla „Le Figaro” ocenił, że spór można było rozwiązać w latach 90., kiedy w grę wchodziły negocjacje polityczne, ale teraz jest już za późno:

– Palestyńczycy myśleli, że otrzymają własne państwo, ale nie uzyskali nic, a izraelska kolonizacja postępowała. Po 1997 roku wydarzenia dowiodły, że (Hamas – red.) miał rację: przewidział, że Izraelczycy nie pozwolą na prawdziwie niepodległe państwo palestyńskie – dodał Laurens.

Odkąd Hamas przejął władzę w Strefie Gazy w 2007 roku, Izrael ograniczał jego rolę do funkcji administracyjnej na terytorium. Były wówczas do wyboru dwie drogi: albo zaakceptować taki stan rzeczy, albo dalej walczyć. Wybrano tą drugą opcję.

Czas ucieka

Podczas gdy konflikt trwa, rośnie liczba ofiar po obu jego stronach. Według danych zgromadzonych przez Biuro Koordynacji Spraw Humanitarnych Organizacji Narodów Zjednoczonych w każdym silniejszym starciu liczba ofiar po stronie palestyńskiej znacznie przewyższała straty w Izraelu. Po zaczepnym ataku Hamasu 7 października w Izraelu zginęło ponad 1200 osób. Odwet spowodował śmierć ok. 11 tyś. Palestyńczyków. Eksperci oceniają, że nieproporcjonalność wynika z jakości uzbrojenia po stronie Izraela oraz faktu, że ci w przeciwieństwie do Hamasu częściej atakują gęsto zaludnione tereny – i mowa tu nie tylko o miastach, ale również o obozach dla uchodźców i innych obiektach cywilnych. Konflikt przez ostatnie stulecie pochłonął ok. 25 tysięcy ofiar po stronie izraelskiej i ok. 100 tysięcy po stronie palestyńskiej. W obu przypadkach największą grupę stanowią cywile.

Michał Marcinów