Według fundacji Viva!, Święta Bożego Narodzenia wiążą się ze śmiercią prawie 10 milionów karpi rocznie. Mimo że świadomość społeczna na temat nieetycznego transportu żywych ryb i przetrzymywania ich w nieodpowiednich warunkach rośnie, nadal wiele zwierząt umiera w cierpieniach, najczęściej z rąk niewykwalifikowanych pracowników.

Dzisiaj kiedy mrożone ryby są dostępne w każdym supermarkecie, mogłoby się wydawać, że kupowanie żywych karpi to dawno zapomniana praktyka. Niestety, rzeczywistość okazuje się dużo bardziej brutalna.

Dlaczego ludzie kupują żywe karpie?

Odpowiedź jest prosta: większość ludzi kupuje żywe karpie ze względu na tradycję, która została zapoczątkowana w PRL-u. Ówczesne władze, chcąc poprawić nastroje społeczne, zarządziły wzmożoną hodowlę i sprzedaż karpia – ryby były łatwe w utrzymaniu, a co za tym idzie tanie i dostępne dla większości Polaków. 

Z uwagi na brak lodówek i zamrażarek w wielu gospodarstwach domowych, karpie były sprzedawane jeszcze żywe, a następnie przechowywane w wiadrach i wannach. Choć w XXI wieku problem zniknął, wciąż wiele osób decyduje się na kupowanie żywych zwierząt. Tradycja, która miała podłoże czysto praktyczne, przeniknęła do współczesności i uczyniła cierpienie karpi bezcelowym.

Czy ryby czują ból?

Ryby, podobnie jak ssaki, są zdolne do odczuwania bólu i stresu. Choć nie wydają z siebie żadnych dźwięków, cierpią podobnie jak inne zwierzęta. Dzieje się tak za sprawą nocyceptorów, które znajdują się na powierzchni ich ciała. Niestety, przez brak wiedzy na temat odczuwania bólu przez karpie, zwierzęta te nadal są źle traktowane, zwłaszcza podczas świątecznej gorączki.

Stres ryb, objawiający się m.in. przez szamotanie się w zbiorniku lub gorączkowe poruszanie płetwami, często jest bagatelizowany i ignorowany. Jak możemy przeczytać w wywiadzie z prof. Hanny Kalamarz-Kubiak dla Dziennika Bałtyckiego, ryby nie mają rozwiniętej mimiki, przez co nie potrafią zakomunikować bólu. Jedynie dzięki dokładnej obserwacji zachowania karpi można wywnioskować, co zwierzę w danym momencie czuje.

Karpie w świetle prawa

Przepisy jasno mówią o tym, że żywe ryby przeznaczone na sprzedaż powinny być przetrzymywane w odpowiednich warunkach, m.in. w basenie z czystą wodą i z wyznaczoną przestrzenią przypadającą na jednego osobnika. Ściśle określone są również metody zabijania karpi, które mają zapewnić zwierzętom szybką i bezbolesną śmierć. Transportując żywą rybę, trzeba jej zapewnić stały dostęp do wody i pojemnik, w którym będzie mogła przyjąć naturalną pozycję.

Jak to wygląda w praktyce? Niestety, nadal wiele osób nie stosuje się do przepisów, tym samym narażając zwierzęta na ogromne cierpienie i stres. Choć ustawa o ochronie zwierząt przewiduje karę pozbawienia wolności dla osób, które nie respektują prawa, wciąż można spotkać ludzi, którym torturowanie karpi uchodzi na sucho.

Aktywiści zabierają głos

Coraz częściej mówi się o zwiększonej świadomości społecznej i protestom przeciwko cierpieniu zwierząt. Fundacja Viva! zaciekle broni praw karpi, m.in. prowadząc kampanię „Krwawe Święta”, która ma na celu uświadomienie Polakom konsekwencji związanych z handlem żywymi rybami. 

To dzięki fundacji w niektórych miastach w Polsce został wprowadzony zakaz sprzedaży żywych karpi na targowiskach. Niestety, nie powstrzymało to właścicieli sklepów prywatnych, którzy nadal mogą handlować żywym towarem – w ostatnich latach głośno było o targu rybnym przy ul. Niestachowskiej w Poznaniu, gdzie po zwróceniu uwagi na niehumanitarne warunki przechowywania i transportu karpi, aktywiści zdecydowali się powiadomić prokuraturę.

Nadzieja na lepszą przyszłość

W ostatnich latach można zaobserwować pozytywne zmiany w respektowaniu przepisów dotyczących sprzedaży żywych karpi. Dzięki ogromnej pracy aktywistów i rosnącej świadomości społecznej w temacie cierpienia zwierząt większość Polaków opowiada się przeciwko kupowaniu żywych ryb na święta. 

Nowy rząd również zabiera głos w sprawie ryb – posłowie KO chcą wprowadzić zakaz sprzedaży żywego karpia. Od tej pory ma być uśmiercany w miejscu zakupu, przez wykwalifikowaną osobę. Czy w obliczu takich planów i decyzji kolejne święta okażą się dla ryb bardziej łaskawe?

Jak można pomóc?

Każdy ma realny wpływ na zlikwidowanie cierpienia zwierząt – jeśli zauważysz nieodpowiednie traktowanie ryb w sklepie, nagraj filmik lub zrób zdjęcie, a następnie wyślij je odpowiednim organizacjom. Warto dokumentować wszelkie nieprawidłowości i zwracać uwagę innych na respektowanie prawa. 

Postępując w ten sposób, wspólnymi siłami jesteśmy w stanie poprawić los żywych karpi w czasie świąt. Dajmy rybom głos i pokażmy, że nie pozostajemy obojętni na ich cierpienie. Boże Narodzenie powinno wiązać się wyłącznie z ciepłem i miłością, a nie z bólem i zabijaniem.

Natalia Stróżewska