Koziołek Matołek w barwach poznańskiego klubu powstał na Stadionie Miejskim Legii Warszawa. Dzieło Kawu zdobyło wielką popularność, jednak nie zagościło długo u piłkarskiego przeciwnika.

Poznaniakom anonimowego grafficiarza Kawu chyba nie muszę przedstawiać. To on upiększa nasze miasto o barwne, wręcz bajkowe graffiti, często pojawiające się na zaniedbanych ścianach. W każdym miesiącu jego prac przybywa, a on zyskuje na popularności. Dla jednych to arcydzieła, dla drugich – akt wandalizmu. Jego talent nie pozostaje zamknięty jednak na sam Poznań. Prace artysty są charakterystyczne z postaci z bajek, a jedną z nich jest Koziołek Matołek. W ostatnich miesiącach namalował tę postać na stadionach we Florencji, Sztokholmie czy Kownie, czyli tam, gdzie mecze w ramach Ligii Konferencji Europy rozgrywał poznański zespół.

Koziołek na Żylecie

15 sierpnia Kawu podzielił się na swoim Instagramie zdjęciem Koziołka wykonanym na Stadionie Miejskim Legii Warszawa – największego przeciwnika Lecha Poznań. Co ciekawe, to właśnie w barwach tego klubu zaprezentowano postać. Oczywiste jest, że to działanie nie obyło się bez echa – pojawiło się wiele artykułów na ten temat, a w mediach społecznościowych huczy od komentarzy fanów obu klubów. Jak można się domyślić, kibicom Kolejorza dzieło się spodobało, warszawiacy byli jednak niezadowoleni.

Graffiti nie miało szansy przetrwać

Niestety, poznański Koziołek długo nie zagościł w „paszczy lwa”, gdyż trybuna Żyleta to miejsce dla najbardziej zagorzałych kibiców Legii. Z mojej rozmowy z rzecznikiem prasowym warszawskiego klubu wiem, że wytwór artysty został oficjalnie zamalowany.

– To oczywiste, że Koziołek w szacie graficznej naszego przeciwnego klubu nie może znajdować się na naszym stadionie – tłumaczy Bartosz Zasławski, rzecznik prasowy Legii Warszawa. – Z tego, co mi wiadomo, Kawu nie poniósł konsekwencji swojego czynu – dodaje.

Podobne zdanie w tej sprawie mieli kibice obu drużyn:

– Postawione na najwrażliwszym terenie największego klubowego wroga naturalnie nie miało prawa przetrwać. Nie sądzę, że również powinno. To by była, lekko mówiąc, kompromitacja – mówi Krzysztof Wilczyński kibic Legii Warszawa. – Można by ewentualnie to ciekawie przemalować na naszą stronę.

Zdanie Sebastiana z Poznania niewiele się różniło – on również uważa, że mimo ciekawego posunięcia ze strony Kawu wiadome było, że warszawiacy jak najszybciej będą chcieli zakryć Koziołka w barwach Lecha.

Kawu został przeze mnie zapytany o głos w tej sprawie – odpowiedzi jednak nie uzyskałam. Jest to może spowodowane anonimowym charakterem artysty. Pozostało nam czekać na kolejne niespodzianki z jego strony.

Marika Bartkowiak